Polska kompania

Lip 17, 2011 (dzień 60) Polska

Przed wjazdem do Polski umówiłem się na kilka spotkań. Przez ojczyznę będę jechał z przyjaciółmi, dużo wolniej i przeznaczając więcej czasu na odpoczynek.

Droga, jaką obrałem, wiedzie wzdłuż wschodniej granicy. Planując ją, korzystałem z opisu szlaku Polski Egzotycznej, zainspirowanego z kolei świetnym przewodnikiem Grzegorza Rąkowskiego pod tym samym tytułem. Wschodnie krańce Polski uznawane są przez wielu za najmniej rozwinięte i najbardziej tradycyjne obszary kraju. Jakkolwiek trafna byłaby ta ocena, tzw. wschodnia ściana obfituje w dziką przyrodę oraz pozostałości po interesującej i nieraz traumatycznej historii. Mieszały się tu wpływy polskie, białoruskie, ukraińskie, żydowskie, tatarskie i wiele innych. Choć obecnie dominują Polacy, ślady po obecności innych nacji są nadal widoczne.

Pagórki północnej Polski

Pagórki północnej Polski

Do Polski wjechałem przez pagórkowate okolice Suwałk, które szybko przeszły w równiny w okolicach Biebrzy. Jako dziecko i nastolatek spędzałem dużo czasu w północno-wschodniej Polsce i znałem te okolice bardzo dobrze. Po ponad dekadzie nieobecności byłem zaskoczony rozwojem, jaki się tu dokonał. Większość domów wyremontowano, drogi pokryto świeżym asfaltem, a miasta zdobią równo przystrzyżone trawniki i kolorowe klomby. Najwyraźniej napływ unijnych pieniędzy wywołał tu pozytywne skutki. Również biznes turystyczny kwitnie. Czarna Hańcza niesie nieprzerwany strumień kajaków, a po okolicznych drogach przemykają samochody z przyczepami do ich przewozu.

Polska kompania

Polska kompania

W dwa dni sformowaliśmy kompanię pięciu osób, z których część na wycieczce rowerowej była po raz pierwszy w życiu. To oznaczało spowolnienie do wypoczynkowych 50-60 kilometrów dziennie, a także sporo wspólnych zajęć, głównie gotowania i dłubania przy rowerach.

W meczecie w Kruszynianach

W meczecie w Kruszynianach

Przez następnych kilka dni podążaliśmy bardzo blisko białoruskiej granicy. Chętnie odwiedziłbym ten kraj, ale napięcia polityczne sprawiają, że uzyskanie wizy jest dość kłopotliwe. Na szczęście polska strona jest wystarczająco atrakcyjna. Zamieszkuje tu maleńka społeczność polsko-tatarskich muzułmanów, a w Kruszynianach mieliśmy okazję odwiedzić najstarszy z czterech meczetów w kraju. Tatarzy byli wojownikami, więc budowę świątyni zlecili lokalnym cieślom. Z tego też powodu przypomina on bardziej okoliczne kościółki niż typowy meczet. Niewielka liczba wiernych sprawia zaś, że modły odbywają się tu zaledwie kilka razy do roku, lecz drzwi pozostają otwarte dla zwiedzających przez większość czasu.

Okoliczne wioski są przeważnie katolickie, z drobną mniejszością prawosławną. Po wojnie ludność została podzielona między Polskę a Białoruś na podstawie zadeklarowanego wyznania — tak powiedziała nam miejscowa staruszka. Młodzież, nie chcąc pracować na roli, wyjeżdża do miast, a starsi dożywają ostatnich lat w stopniowo pustoszejących miejscowościach. Małe ogródki i stadka zwierząt dają im dość jedzenia by przeżyć i czasem coś zarobić. Skorzystaliśmy z okazji i nabyliśmy jajka prosto od kury, z których natychmiast powstała jajecznica – jeden z najlepszych posiłków do tej pory.

Tak zwane opóźnienie cywilizacyjne regionu daje szansę przyrodzie, by przetrwała w dobrej formie. Sztandarowym przykładem jest Puszcza Białowieska, jedyne miejsce na świecie gdzie przetrwały dzikie żubry. Teraz są reintrodukowane w innych lasach, a my mieliśmy sposobność zobaczyć je w mini-zoo w Białowieży.

Przez Bug promem o napędzie ręcznym

Przez Bug promem o napędzie ręcznym

Rzeki to kolejny wspaniały element tutejszego krajobrazu. Większość jest dzika, a jedyny wyjątek stanowi Zalew Siemianowski. Jako że zazwyczaj niosą czystą wodę, były sposobem na odświeżenie po jeździe w gorący dzień.

Te dziewicze krajobrazy przyciągnęły nie tylko nas. Na szlaku spotkaliśmy kilka osób z forum o podróżach rowerowych, którego używamy, a kolejne spotkania czekają na nas. Jeden z przyjaciół, poznany na majowym zlocie, zaprosił nas do Białej Podlaskiej. Tam zostaliśmy ciepło ugoszczeni przez Yoshka i Ttin, także forumowiczkę. W tym miejscu również nasza kompania uległa rozpadowi, bo trzy osoby musiały wracać do domu. We dwójkę będziemy jechać dalej na południe. Niedługo ukraińska granica i kolejne nieznane obszary ojczystego kraju, które — mamy nadzieję — będą równie ciekawe co te dotychczas odwiedzone.

Komentarze:

yoshko
yoshko
7 lat, 11 miesięcy temu
Jestem rad z Waszej wizyty i mam nadzieje, że nie rozleniwiłem zbytnio na dalszą podróż. :)
pigiel
pigiel
7 lat, 11 miesięcy temu
"z których część na wycieczce rowerowej była po raz pierwszy w życiu" - haha ale nam pojechałeś ;)

pierwszy raz czy nie, było zajebiście i żałuje że tylko 6 dni pedałowaliśmy z Tobą. no ale czasu jeszcze trochę jest, żeby się dołączyć ponownie ;)

niech moc i Lewiatan będzie z Wami!
hose morales
hose morales
7 lat, 11 miesięcy temu
Żal potem będzie z Polski wyjeżdzać;)

A zdjęcie "klasyka" trafia do ulubionych:>